Koleżanka swoim wpisem na blogu natchnęła mnie do pewnych przemyśleń.
Człowiek zaczyna żyć dziećmi i dla dzieci,a jak pomyśli o sobie, to zaraz ma wyrzuty sumienia- ech... Matki Polki!!! Nieraz jesteśmy nimi aż tak, że stajemy się cierpiętnicami, a nasze dzieci tylko na tym tracą, bo zatyrana mama oddalająca się od męża dla dobra dzieci, to żadna korzyść.
Nauczmy się być Matkami Europejkami!!!!
Jeden z koszmarów jakie mi się śnią (pomijając koniec świata :) he he) to taki, w którym dzieci opuszczają nasze gniazdo, a ja z moim mężem siedzimy obok siebie i właściwie nie mamy o czym rozmawiać- włączamy laptopy, każdy swojego i kontynuujemy małżeństwo online.. wrrrrrrrr
Chcę być lepsza - idealna, porządniejsza, mniej feralna. Chcę być szczupła i ładniejsza, energiczna i weselsza.
środa, 30 maja 2012
wtorek, 29 maja 2012
Tajemnica zmysłowości
"Kobieta jest najbardziej zmysłowa, kiedy akceptuje siebie taką, jaka jest."
Piękne słowa, wiem, że to prawda, ale tak, trudno jest to wprowadzić w życie
poniedziałek, 28 maja 2012
Najtrudniej zacząć
"Kto zaczął,
ten ma za sobą połowę pracy"
Seneka
Stworzyłam ten blog, ponieważ zrobiłam remanent swojego życia i nie jestem z niego zadowolona.
Fakt, że są rzeczy z których jestem dumna: skończyłam niełatwe dzienne studia magisterskie i inne podyplomowe, wyszłam za mąż za bardzo wartościowego człowieka, urodziłam córkę i syna, a rok temu udało mi się w reszcie znaleźć pracę w moim zawodzie, ale...
To nie są do końca moje zasługi.
Większość z nich to kwestia głupiego szczęścia, czy jak kto woli niewidomej Fortuny.
Mam takie odczucie, że mało włożyłam w to wszystko prawdziwego wysiłku, że generalnie mało daję z siebie w życiu.
Jestem za leniwa, za flegmatyczna, nieustannie zmęczona i neurotyczna.
Gdybym dała z siebie więcej, było by lepiej.
Nie chwaliłabym się tym, że dostałam pracę, ale tym, że jestem w niej bardzo dobra (a tymczasem- nie wiem czy za miesiąc przedłużą mi umowę).
Nie chwaliłabym się tym, że urodziłam dzieci, ale tym, że jestem fantastyczną matką ( a tymczasem cały czas mam wyrzuty sumienia, że nie poświęcam im tyle czasu, co powinnam, za dużo krzyczę, za szybko się irytuję...).
"Więcej grzechów nie pamiętam"? - oj pamiętam, pamiętam, niestety.
Nie mogę zapanować nad bałaganem w swoim mieszkaniu. Niby jak sprzątam, to jest to porządnie i pedantycznie, ale robię to wolno i rzadko i na raty. Generalnie, gdyby mój mąż nie miał talentu "ogarniania" i robienie kamuflażu, to było by ciężko.
Brakuje mi ważnego talentu- umiejętności organizacji, organizacji domu, życia, siebie.
Gdybym umiała się zorganizować, nie ważyłabym teraz 69 kg i nie miałabym brzucha jak balon.
Wyglądam na trzecią ciążę... albo jeszcze gorzej, bo z tego co ostatnio widzę na ulicach, to kobiety w ciąży są zadbane, pociągające i mają śliczne zaokrąglenie, a nie sflaczałe sadło.
Nie umiem się zmotywować do diety, nie umiem się zmotywować do ćwiczeń...
A w sierpniu mam być świadkową na tradycyjnym polskim weselu i muszę tam rewelacyjnie wyglądać.
Nie spotkałam jeszcze sukienki, w której spełniałabym to kryterium i zdołowało mnie to jeszcze bardziej.
Chcę, żeby ten blog był moim pamiętnikiem pełnym szczerych wyznań.
Pamiętnikiem o tym, jak zmagam się z samą sobą i swoimi słabościami.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)