środa, 30 maja 2012

Matka Polka jest przereklamowana

Koleżanka swoim wpisem na blogu natchnęła mnie do pewnych przemyśleń.
Człowiek zaczyna żyć dziećmi i dla dzieci,a jak pomyśli o sobie, to zaraz ma wyrzuty sumienia- ech... Matki Polki!!! Nieraz jesteśmy nimi aż tak, że stajemy się cierpiętnicami, a nasze dzieci tylko na tym tracą, bo zatyrana mama oddalająca się od męża dla dobra dzieci, to żadna korzyść.
Nauczmy się być Matkami Europejkami!!!!
Jeden z koszmarów jakie mi się śnią (pomijając koniec świata :) he he) to taki, w którym dzieci opuszczają nasze gniazdo, a ja z moim mężem siedzimy obok siebie i właściwie nie mamy o czym rozmawiać- włączamy laptopy, każdy swojego i kontynuujemy małżeństwo online.. wrrrrrrrr

wtorek, 29 maja 2012

Tajemnica zmysłowości

"Kobieta jest najbardziej zmysłowa, kiedy akceptuje siebie taką, jaka jest."
Piękne słowa, wiem, że to prawda, ale tak, trudno jest to wprowadzić w życie

. Tak trudno jest uwierzyć w te słowa, uwierzyć w swoją jedyność i niepowtarzalność. Zwłaszcza wtedy, gdy nie wyniosło się z domu poczucia własnej wartości. Nadal ze sobą walczę. Dietę zaczynam codziennie rano a kończę ją codziennie wieczorem... Czy kiedyś uda mi się być konsekwentną ?

poniedziałek, 28 maja 2012

Najtrudniej zacząć

 "Kto zaczął, 
ten ma za sobą połowę pracy"
Seneka

Stworzyłam ten blog, ponieważ zrobiłam remanent swojego życia i nie jestem z niego zadowolona.
Fakt, że są rzeczy z których jestem dumna: skończyłam niełatwe dzienne studia magisterskie i inne podyplomowe, wyszłam za mąż za bardzo wartościowego człowieka, urodziłam córkę i syna, a rok temu udało mi się w reszcie znaleźć pracę w moim zawodzie, ale...
To nie są do końca moje zasługi.
Większość z nich to kwestia głupiego szczęścia, czy jak kto woli niewidomej Fortuny.
Mam takie odczucie, że mało włożyłam w to wszystko prawdziwego wysiłku, że generalnie mało daję z siebie w życiu.
Jestem za leniwa, za flegmatyczna, nieustannie zmęczona i neurotyczna.
Gdybym dała z siebie więcej, było by lepiej.
Nie chwaliłabym się tym, że dostałam pracę, ale tym, że jestem w niej bardzo dobra (a tymczasem- nie wiem czy za miesiąc przedłużą mi umowę).
Nie chwaliłabym się tym, że urodziłam dzieci, ale tym, że jestem fantastyczną matką ( a tymczasem cały czas mam wyrzuty sumienia, że nie poświęcam im tyle czasu, co powinnam, za dużo krzyczę, za szybko się irytuję...).
"Więcej grzechów nie pamiętam"? - oj pamiętam, pamiętam, niestety.
Nie mogę zapanować nad bałaganem w swoim mieszkaniu. Niby jak sprzątam, to jest to porządnie i pedantycznie, ale robię to wolno i rzadko i na raty. Generalnie, gdyby mój mąż nie miał talentu "ogarniania" i robienie kamuflażu, to było by ciężko.
Brakuje mi ważnego talentu- umiejętności organizacji, organizacji domu, życia, siebie.
Gdybym umiała się zorganizować, nie ważyłabym teraz 69 kg i nie miałabym brzucha jak balon.
Wyglądam na trzecią ciążę... albo jeszcze gorzej, bo z tego co ostatnio widzę na ulicach, to kobiety w ciąży są zadbane, pociągające i mają śliczne zaokrąglenie, a nie sflaczałe sadło.
Nie umiem się zmotywować do diety, nie umiem się zmotywować do ćwiczeń...
A w sierpniu mam być świadkową na tradycyjnym polskim weselu i muszę tam rewelacyjnie wyglądać.
Nie spotkałam jeszcze sukienki, w której spełniałabym to kryterium i zdołowało mnie to jeszcze bardziej.
Chcę, żeby ten blog był moim pamiętnikiem pełnym szczerych wyznań.
Pamiętnikiem o tym, jak zmagam się z samą sobą i swoimi słabościami.