Oddalam się od mojego męża... sukcesywnie i powoli.
A przecież go kocham
przecież mamy cudowne dzieci
przecież jest jedyny.
Jakoś tak ostatnio mnie zaniedbuje, a ja zaniedbuję jego :(
Nie wyobrażam sobie życia bez niego a jednocześnie patrzę jak kolejny wieczór spędzamy "osobno"- każdy przed swoim lapem, znakiem czasu i widzę jakie to wszystko jest dziwne.
Dokąd zmierzamy?
Na pewno nie do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz